Diora MDS-4421

Diora MDS-4421 front

Diora MDS-4421 … szuflada . . . marzenie prawie każdego „audiofila ” czy też „audiomaniaka” w tamtych czasach, synonim polskiej techniki i pomnik projektantów, tak można by określić ten magnetofon.
Przerzuciłem sporo kilogramów zachodnich sprzętów i zapragnąłem mieć to cacko, do którego wzdychałem za komuny.

Sprzęt przyjechał w świetnym stanie jak widać, pomimo tego iż powłoki lakiernicze obudowy były tragicznie wykonywane i każdy mocniejszy dotyk skutkował śladami otarcia.
Całe szczęście nie ma ich tutaj za wiele, co mnie ucieszyło.

Elektrycznie sprawny, była mała skucha z paskiem od licznika, który obejmuje też i magnes do zliczania impulsów – czujnik wyłączania autostop.
Pasek wymieniłem na szybko i sprzęt ożył całkowicie.

Żeby komuś się nie wydawało, że mam niesamowite szczęście do sprawnych decków to w przypadku polskiego sprzętu trzeba być czujnym.
Od razu do wymiany poszły kondensatory blokujące zasilanie na płycie głównej i płytkach Dolby, widoczne wybulenia mówiły same za siebie – wymień mnie bo ci uszkodzę decka.
Szybka operacja wymiany i ciśnienie spadło.Następnie zakupiłem komplet idlerów i pasków, do wymiany poszedł idler główny, pa sek od wysuwania szuflady i pasek licznika.

Idler do przewijania jest dobry i rolka napędowa także, ale zmienię ją w wolnym czasie jeszcze.
Potrzebna była też mała korekcja wskaźnika, pokazywał zaniżone wartości co powodowało przy nagrywaniu przester, teraz wszystko gra i śmiga.
Podejrzewam że silnik napędowy capstana będzie z czasem wymagał wymiany, bo słyszę takie minimalne wychylenia prędkości, ale nie jest to słyszalne w muzyce, jedynie na testach sinusa.
Ale na razie niech sobie pochodzi bo podejrzewam, że sprzęt był nieużywany wiele lat.
Duży atut – głowica ALPS, ma minimalny ślad, można go pominąć.

Diora MDS-4421 

szuflada ma wygląd – jedyny w swoim rodzaju, smaczku dodaje wysuwająca się kieszeń, kaseta ma podświetlanie, czego wiele zachodnich decków nie miało, skala jest podświetlana żaróweczką – wymieniłem na nową i świeci jak nówka sztuka , wskaźnik jest diodowy bardzo szybki.
Funkcje sterujące mechanizmem włączają się po minimalnie mocniejszym nacisku niż lekkim, pozostałe funkcje lekko i sprawnie.
Trochę gałka od regulacji poziomu mnie denerwuje, ale rzadko reguluje jako balans, więc się nie czepiam.

Mój egzemplarz odtwarza i nagrywa  bardzo pozytywnie, równo, dynamicznie, nagrywa trochę za dużo wysokich, ale nie ruszam żadnych regulacji biasu dopóki nie wymienię kondensatorów w torze zapis-odczyt.
Po wymianie ich dopiero będzie można stwierdzić czy czy warto to robić.
Szczerze ? Jestem zaskoczony, nie mam się do czego przyczepić biorąc pod uwagę  ten sprzęt.
Nagrałem kasety do auta, i do walkmana, sprawdzałem na Aiwie 810, całkiem dobrze sobie radzi.
Czy każdy kolekcjoner decków powinien mieć szufladę jako eksponat  warto się nad tym zastanowić.
Ja już mam  :)

autor recenzji jak również fotografii: Spike

 

Więcej o MDS-4421 w temacie na forum. Zapraszamy!